Działo się to po tym, gdy Batman został złamany przez Bane’a (Bane’owi poświęcę kiedyś osobny post, ponieważ historia jego życia przemówiła do mojej dziecięcej wyobraźni). Bruce Wayne trafił na wózek inwalidzki, odbywał rehabilitację, zaś nowym obrońcą Gotham City – następcą Nietoperza – został Jean-Paul Valley, Azrael. I właśnie teraz następuje opowieść („The Search”, scenariusz: Alan Grant/Dennis O'Neil; rysunek: Bret Blevins/Eduardo Barreto), której chcę poświęcić czas szanownego Czytelnika i miejsce na blogu, ponieważ przykleiła się do mojej pamięci niczym mordoklejka do zębów.
![]() |
| „Batman”, 4/96 |
Kobiet w swoim życiu miał Batman/Bruce Wayne wiele: Catwoman, Poison Ivy, Talia, Vicki Vale. Najbardziej jednak pokochał Shondrę Kinsolving, która była jego lekarką, i to właśnie ona – wraz ze swoim pacjentem, Jackiem Drake’em, prywatnie ojcem Tima, czyli Robina – została porwana. Bruce stawia za punkt honoru odnaleźć dwójkę porwanych. Ślady prowadzą do Ameryki Łacińskiej, mianowicie na małą wyspę Santa Prisca. Na miejscu Bruce i towarzyszący mu kamerdyner Alfred Pennyworth mogą liczyć na pomoc Małej Ligi Santa Prisca: Bronze Tiger, Gypsy, Green Arrow. Przeciwnikiem zaś jest ekipa, którą kieruje Benedykt Asp.
Akcja dzieje się szybko jak to w opowieści detektywistycznej, a rzeczona ukazywała się między kwietniem 1996 a marcem 1997, czyli przez 11 miesięcy. Z niecierpliwością czekałem na kolejne odcinki Batmana, więc w dniu pojawienia się w kioskach szedłem, aby kupić.
W numerach 9/96 i kolejnych, gdy akcja przenosi się do Anglii, gdy Bruce w przebraniu sir Hemingforda Gray’a udaje się na bal myśliwski, podczas którego widzi porwaną Shondrę (ale ona go nie poznaje), dostajemy nowego bohatera. Jest nim Hood, mściciel, którego Bruce w przebraniu Nietoperza prosi o przysługę. Ten mu ją wyświadcza, zdobywając informacje nt. Aspa. Kim jest Asp, jak jest powiązany z Shondrą – o tym zaraz, bo teraz dwa słowa o Hoodzie i mu podobnych.
![]() |
| „Batman”, 9/96 |
Nazywa tak siebie po swoim bohaterze Robin Hoodzie i podziela jego filozofię, którą można sformułować słowami: „Rabować bogatych i dawać biednym”. Jako dwunastolatek bezkrytycznie podchodziłem do postaw reprezentowanych przez Robin Hooda albo – przenosząc się na grunt rodzimy – Janosika. W ich motywacji widziałem szlachetność. Rabować bogatych, dawać biednym.
Dzisiaj zadaję proste pytanie: jakim prawem!? I natychmiast zęby moje rwą się do wyrecytowania bajki Ignacego Krasickiego Jagnię i wilcy (1779).
![]() |
| [1] zawżdy - zawsze; [2] nadybać - przyłapać; [3] niezabawem - niebawem, nie zwlekając |
Dzisiaj wiem, rozumiem więcej, bo przecież żyję w państwie, w zorganizowanej politycznie społeczności, że rabunek, nawet w tzw. szczytnym celu – a ten przecież w XX w. był formułowany za pomocą zwrotów takich jak redystrybucja bogactwa, społeczna realokacja zasobów, egzekwowanie ekonomicznej sprawiedliwości, wyrównywanie dysproporcji klasowych – że rabunkiem pozostaje, że wiąże się z przemocą jak nie fizyczną, to symboliczną. Że przynosi negatywne konsekwencje dla tych, którzy tracą, a ci przecież musieli wykazać się siłą intelektu, sprytu, pracy i umiejętnościami, których inni są pozbawieni. Że jest propozycją etyki sytuacyjnej, obcej kulturowo dla cywilizacji europejskiej.
Bajka Krasickiego jest interesująca z tego powodu, że można ją interpretować z perspektywy etycznej, moralnej, prawnej, ekonomicznej, politycznej, filozoficznej. Nie miejsce na to, choć korci mnie... Odnosząc ją zaś do działań Hooda albo Janosika i pytania Jakim prawem?, można odpowiedzieć tak: Boś bogaty, słaby i na moim terenie!
🦇
Z informacji, jakie Bruce’owi przekazują Robin – bo z Robinem jest on w kontakcie – i Hood, poznajemy tajemnice Shondry i Aspa. Tajemnica nie pozostawiła mnie obojętnym, zaskoczyła mnie i wzruszyła. Do dziś pamiętam ten… bat…
Ona: ma w sobie moc uzdrawiającą; tak naprawdę nazywa się Sandra Asplin; w wieku 6 lat została adoptowana.
On: Anglik (lat 48), niegdyś profesor i konsultant ds. parapsychologii; prowadzi badania nad bronią psioniczną, tj. taką, która zabija dzięki sile myśli. Opracował narkotyk działający jak hipnotyk, powodujący, że opór osoby, która nie chce z nim współpracować, maleje.
On i ona: są rodzeństwem, ich rodzice to Amos i Minnie Asplin.
![]() |
![]() |
| „Batman”, 12/96 |
Wraz z nr. 3/97 krucjata dobiega końca. Bruce zakrada się w miejsce, gdzie przebywają Shondra i Asp. Osłabiony podejmuje (nieprawdopodobną) walkę. Shondra za sprawą swoich umiejętności zabija brata i ostatnimi resztkami mocy leczy Bruce’a. Równolegle z jej psychiką dzieją się rzeczy niedobre (sylabizuje), ponieważ wskutek wspomnień i bieżących doświadczeń cofa się do okresu dzieciństwa. Oddaję jej głos:
„Nie, wcale nie cofam się do... dzieciństwa... bo chyba nie potrafię znaleźć rzeczy, jakie zrobiłam... potwornej, straszliwej przemocy”.
„Po tym jak Benny i ja... zabiliśmy naszego ojca, bałam się używać mojej mocy... uciekłam... przybrałam inne nazwisko, zostałam lekarką... by odpłacić za to, co zrobiłam”.
„Nie umiem prowadzić [auta]. Jestem za ma-ła”.
Dorosła kobieta – wykształcona, inteligentna, honorowa, bo dobro pacjenta jest dla niej najważniejsze – bawi się lalkami jak mała dziewczynka. Za sprawą komiksów pierwszy raz w życiu spotkałem się z takim zjawiskiem psychicznym. W psychologii nazywa się ono regresja.:
„Powrót do rozwojowo mnniej dojrzałych sposobów funkcjonowania psychicznego, uważana jest za jeden z mechanizmów obronnych. Regresja pojawia się zwykle w sytuacji zaburzenia organizacji psychicznej właściwej dla danej fazy. Regresja może być normalną reakcja na różne potrzeby wynikające z wewnętrznych lub zewnętrznych napięć, jest też zasadniczym elementem procesu psychoanalitycznego, umożliwiającym pacjentowi przepracowanie nie rozwiązanych konfliktów. Regresji sprzyjać mogą takie nieprzyjemne uczucia, jak lęk, poczucie winy, depresja, wstyd, frustracja, a także choroba fizyczna, zmęczenie, itd. Patologiczne przejawy regresji obserwuje się w m.in. nerwicach i psychozach”.
![]() |
| „Batman”, 3/97 |
Za sprawą komiksów o Batmanie (czytałem też inne) wiele rzeczy było pierwszy raz w moim życiu. Pokazały mi one świat wartości odległych albo nieznanych i na pewno świat dorosłych. Można by opiewać pożytki płynące z czytania komiksów, oto więc one.
1. Komiksy pobudzały i rozwijały moją wyobraźnię; stanowiły rozrywkę i ucieczkę od rzeczywistości lat 90. XX wieku. Mój kontakt z językiem angielskim ma swoje źródła właśnie tam i wtedy.
2. Jako dziecko nie lubiłem czytać książek, a i mnie nikt ich nie czytał, komiksy zaś były moją bramą do czytelnictwa.
3. Komiksy przybliżały mi tematy, do których jako człowieczek dziesięcio-, czternastoletni nie miałem dostępu: świat przestępczy, broń, narkotyki, więziennictwo, wykluczenie, sprawiedliwość, moralność, tożsamość, konflikty społeczne.
4. Komiksy były moją inspiracją do tworzenia własnych historyjek, a Batman był moim bohaterem (co świetnie pamiętają moje Siostry). Pamiętam, że pierwszy raz spotkałem się wtedy z terminem recenzja, podejmowałem więc pierwsze próby napisania recenzji komiksu i listu do redakcji.
5. Fakt, że czytałem komiksy, powodował, że byłem częścią „elitarnej” społeczności, która ceni tę dziedzinę sztuki i ją rozumie. W ten sposób budowałem koleżeńskie relacje z rówieśnikami.
6. Wtedy w sposób nieświadomy byłem częścią tego, co się nazywa popkulturą. Dlatego po latach, gdy na studiach filologicznych prowadzący podejmowali to zagadnienie, łatwiej mi było je rozumieć.
Przy okazji opowieści o poszukiwaniach Shondry i Drake’a poznajemy imię ulubionego rapera Bruce’a Wayne’a (nr 7/96). Jest nim Big Daddy Kane! Więc zatem toteż dlatego na zakończenie tego posta proponuję trochę muzyki do posłuchania, np. tutaj.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz