1.09.2024

„Głód” Knuta Hamsuna (+„Chata za wsią”), czyli kilka wdzięczności

    Skonsumowałem Głód (1890, tł. F. Mirandola) Knuta Hamsuna. Jejku, jakże to interesujące! Jakże daje do myślenia! To myślenie, ten proces przeżywania przeczytanej książki przypomniały mi o kilku oczywistych sprawach.


    Głód to opowieść o młodym pisarzu, który boryka się z ubóstwem i głodem w Christianii (Oslo). Opowieść podana w 1. osobie w formie monologu wewnętrznego, choć dialogi też się pojawiają, bo jednak bohater tej opowieści siłą rzeczy utrzymuje kontakt z mieszkańcami miasta. Z gospodynią, u której wynajmuje pokój; z policjantem, który deleguje go do oddziału zarezerwowanego (by mógł przetrwać noc); z redaktorami Nożyczkarzem i Komandorem; z lekarzem chorób kobiecych; z tajemniczą Ylajali (choć nie poznajemy jej prawdziwego imienia). Monolog ów jest mową łgarza i intryganta, szaleńca i paranoika. Pogłębia się bowiem psychiczna i fizyczna degradacja. 

    Jak czkawka wracają „dawne historie, zjawy, halucynacje, złudzenia i szalone pomysły”, a świadomość położenia głównego bohatera pozwala mu skonkretyzować siebie: „(...) jestem tylko nędznym partaczem, któremu jednak bardzo źle się powodzi na świecie” czy „Chciałem umrzeć stojąco”. Albo wyrazić myśl o ubóstwie: 


    Niezależnie co się dzieje, jedna postawa jest stała: poczucie dumy i towarzyszący mu wstyd.

    Powieść tę odczytałem w duchu egzystencjalizmu. Oto jednostka, której prawdziwego imienia nie poznajemy (przecież kłamie, przedstawiając się jako Andrzej Tangen) skonfrontowana jest ze światem. Podejmuje w nim szereg działań, a i świat oddziałuje na nią. Wędrówka z kołdrą pod pachą; próba sprzedaży guzików surduta albo okularów, by móc kupić jedzenie; kilka palców u stóp niemal zmiażdżonych przez olbrzymi wóz pełen… chleba; otrzymanie „niedużej, ale wspaniałej” kości z odrobiną mięsa. Tu jest wieczna walka o przetrwanie. Tu są samotność i izolacja jednostki. Tu jest sprawa godności człowieka podejmującego próby bycia prawdziwym wobec siebie. Z takiej konfrontacji wyłania się ostatecznie coś, co mógłbym określić absurdem istnienia w świecie. Optymistyczne natomiast jest to, że Hamsun zdaje się powiadać: w najgłębszym, najbardziej absurdalnym cierpieniu człowiek ma wolność wyboru i zdolność do tworzenia własnej drogi. 

    Wyalienowanie, samokrytycyzm, walka o zachowanie tożsamości – wszystko to sprawia, że 134-letni Głód jest potężny i aktualny. Tak aktualny, że gdy po jego przeczytaniu spacerowałem zadowolony, przypomniało mi się kilka oczywistych prawd. Te wdzięczności skonkretyzowały się tym silniej może dlatego, że wcześniej łyknąłem powieść Józefa Ignacego Kraszewskiego pt. Chaty za wsią (1854).

    Chata za wsią to przejmująca opowieść o miłości cygana o imieniu Tumry, który porzuca swój tabor, swoją rodzinę, i młodziutkiej chłopki Motruny, córki Lepiuka. Wyklęta przez ojca (za jego namową również przez braci) wiedzie, obydwoje wiodą, żywot biedny, nędzny w swojej lichej lepiance, tytułowej chacie (rzecz się dzieje na Wołyniu). Obydwoje umierają. On śmiercią samobójczą, ona wskutek wyczerpania, biedy, udręki. Część ostatnia, tj. tom III, opowiada losy ich córki Marysi. Jakby nie patrzeć, i w niej płynie krew cygańska, jednak swoją postawą, umiejętnością radzenia w życiu zdobywa sympatię mieszkańców Stawiska, a nawet pojawia się kawaler, który zakochuje się w niej. Dzieje się dużo wzruszającego, los rzuca kłody pod nogi, a ja sądziłem, że najlepszym rozwiązaniem dla Marysi będzie, jak dołączy do Aprasza, Azy i reszty cyganów i pójdzie z nimi w świat. Tak się jednak nie dzieje. Ku radości czytelnika!

    Zaś ku radości szanownego Czytelnika, który dotarł do tego miejsca postu, wykładam rzeczone oczywistości, które zaświeciły w mojej głowie po lekturze Hamsuna i Kraszewskiego. 

    💚Wdzięczny jestem, że mam dostęp do wody pitnej.

    💚Wdzięczny jestem, że mam co jeść.

    💚Wdzięczny jestem, że mam dach nad głową.

    💚Wdzięczny jestem, że mam znajomych i rodzinę.

    💚Wdzięczny jestem, że mam marzenia.

    💚Wdzięczny jestem, że mieszkam w tej części świata, w której panuje klimat umiarkowany.


1.04.2024

„Batman” i pożytki płynące z czytania komiksów

    Działo się to po tym, gdy Batman został złamany przez Bane’a (Bane’owi poświęcę kiedyś osobny post, ponieważ historia jego życia przemówiła do mojej dziecięcej wyobraźni). Bruce Wayne trafił na wózek inwalidzki, odbywał rehabilitację, zaś nowym obrońcą Gotham City – następcą Nietoperza – został Jean-Paul Valley, Azrael. I właśnie teraz następuje opowieść („The Search”, scenariusz: Alan Grant/Dennis O'Neil; rysunek: Bret Blevins/Eduardo Barreto), której chcę poświęcić czas szanownego Czytelnika i miejsce na blogu, ponieważ przykleiła się do mojej pamięci niczym mordoklejka do zębów.

Batman”, 4/96 

    Kobiet w swoim życiu miał Batman/Bruce Wayne wiele: Catwoman, Poison Ivy, Talia, Vicki Vale. Najbardziej jednak pokochał Shondrę Kinsolving, która była jego lekarką, i to właśnie ona – wraz ze swoim pacjentem, Jackiem Drake’em, prywatnie ojcem Tima, czyli Robina – została porwana. Bruce stawia za punkt honoru odnaleźć dwójkę porwanych. Ślady prowadzą do Ameryki Łacińskiej, mianowicie na małą wyspę Santa Prisca. Na miejscu Bruce i towarzyszący mu kamerdyner Alfred Pennyworth mogą liczyć na pomoc Małej Ligi Santa Prisca: Bronze Tiger, Gypsy, Green Arrow. Przeciwnikiem zaś jest ekipa, którą kieruje Benedykt Asp.

    Akcja dzieje się szybko jak to w opowieści detektywistycznej, a rzeczona ukazywała się między kwietniem 1996 a marcem 1997, czyli przez 11 miesięcy. Z niecierpliwością czekałem na kolejne odcinki Batmana, więc w dniu pojawienia się w kioskach szedłem, aby kupić.

    W numerach 9/96 i kolejnych, gdy akcja przenosi się do Anglii, gdy Bruce w przebraniu sir Hemingforda Gray’a udaje się na bal myśliwski, podczas którego widzi porwaną Shondrę (ale ona go nie poznaje), dostajemy nowego bohatera. Jest nim Hood, mściciel, którego Bruce w przebraniu Nietoperza prosi o przysługę. Ten mu ją wyświadcza, zdobywając informacje nt. Aspa. Kim jest Asp, jak jest powiązany z Shondrą – o tym zaraz, bo teraz dwa słowa o Hoodzie i mu podobnych.

Batman, 9/96

    Nazywa tak siebie po swoim bohaterze Robin Hoodzie i podziela jego filozofię, którą można sformułować słowami: „Rabować bogatych i dawać biednym”. Jako dwunastolatek bezkrytycznie podchodziłem do postaw reprezentowanych przez Robin Hooda albo – przenosząc się na grunt rodzimy – Janosika. W ich motywacji widziałem szlachetność. Rabować bogatych, dawać biednym.

    Dzisiaj zadaję proste pytanie: jakim prawem!? I natychmiast zęby moje rwą się do wyrecytowania bajki Ignacego Krasickiego Jagnię i wilcy (1779).


[1] zawżdy - zawsze; [2] nadybać - przyłapać; [3] niezabawem - niebawem, nie zwlekając

    Dzisiaj wiem, rozumiem więcej, bo przecież żyję w państwie, w zorganizowanej politycznie społeczności, że rabunek, nawet w tzw. szczytnym celu – a ten przecież w XX w. był formułowany za pomocą zwrotów takich jak redystrybucja bogactwa, społeczna realokacja zasobów, egzekwowanie ekonomicznej sprawiedliwości, wyrównywanie dysproporcji klasowych – że rabunkiem pozostaje, że wiąże się z przemocą jak nie fizyczną, to symboliczną. Że przynosi negatywne konsekwencje dla tych, którzy tracą, a ci przecież musieli wykazać się siłą intelektu, sprytu, pracy i umiejętnościami, których inni są pozbawieni. Że jest propozycją etyki sytuacyjnej, obcej kulturowo dla cywilizacji europejskiej. 

    Bajka Krasickiego jest interesująca z tego powodu, że można ją interpretować z perspektywy etycznej, moralnej, prawnej, ekonomicznej, politycznej, filozoficznej. Nie miejsce na to, choć korci mnie... Odnosząc ją zaś do działań Hooda albo Janosika i pytania Jakim prawem?, można odpowiedzieć tak: Boś bogaty, słaby i na moim terenie!

🦇

    Z informacji, jakie Bruce’owi przekazują Robin – bo z Robinem jest on w kontakcie – i Hood, poznajemy tajemnice Shondry i Aspa. Tajemnica nie pozostawiła mnie obojętnym, zaskoczyła mnie i wzruszyła. Do dziś pamiętam ten… bat…

    Ona: ma w sobie moc uzdrawiającą; tak naprawdę nazywa się Sandra Asplin; w wieku 6 lat została adoptowana.

    On: Anglik (lat 48), niegdyś profesor i konsultant ds. parapsychologii; prowadzi badania nad bronią psioniczną, tj. taką, która zabija dzięki sile myśli. Opracował narkotyk działający jak hipnotyk, powodujący, że opór osoby, która nie chce z nim współpracować, maleje. 

    On i ona: są rodzeństwem, ich rodzice to Amos i Minnie Asplin.



Batman”, 12/96
    Tymczasem poszukiwania trwają. Stan zdrowotny Wayne’a pogarsza się do tego stopnia, że kontynuowanie misji może sparaliżować jego ciało; przypominam: on porusza się na wózku inwalidzkim. Alfred opuszcza go, a gdy dociera do rezydencji w Gotham City, prosi Azraela o pomoc dla Bruce’a. Ten zgadza się.

    Wraz z nr. 3/97 krucjata dobiega końca. Bruce zakrada się w miejsce, gdzie przebywają Shondra i Asp. Osłabiony podejmuje (nieprawdopodobną) walkę. Shondra za sprawą swoich umiejętności zabija brata i ostatnimi resztkami mocy leczy Bruce’a. Równolegle z jej psychiką dzieją się rzeczy niedobre (sylabizuje), ponieważ wskutek wspomnień i bieżących doświadczeń cofa się do okresu dzieciństwa. Oddaję jej głos:

    Nie, wcale nie cofam się do... dzieciństwa... bo chyba nie potrafię znaleźć rzeczy, jakie zrobiłam... potwornej, straszliwej przemocy”.

    Po tym jak Benny i ja... zabiliśmy naszego ojca, bałam się używać mojej mocy... uciekłam... przybrałam inne nazwisko, zostałam lekarką... by odpłacić za to, co zrobiłam”.

    Nie umiem prowadzić [auta]. Jestem za ma-ła”.

    Dorosła kobieta – wykształcona, inteligentna, honorowa, bo dobro pacjenta jest dla niej najważniejsze – bawi się lalkami jak mała dziewczynka. Za sprawą komiksów pierwszy raz w życiu spotkałem się z takim zjawiskiem psychicznym. W psychologii nazywa się ono regresja.:

Powrót do rozwojowo mnniej dojrzałych sposobów funkcjonowania psychicznego, uważana jest za jeden z mechanizmów obronnych. Regresja pojawia się zwykle w sytuacji zaburzenia organizacji psychicznej właściwej dla danej fazy. Regresja może być normalną reakcja na różne potrzeby wynikające z wewnętrznych lub zewnętrznych napięć, jest też zasadniczym elementem procesu psychoanalitycznego, umożliwiającym pacjentowi przepracowanie nie rozwiązanych konfliktów. Regresji sprzyjać mogą takie nieprzyjemne uczucia, jak lęk, poczucie winy, depresja, wstyd, frustracja, a także choroba fizyczna, zmęczenie, itd. Patologiczne przejawy regresji obserwuje się w m.in. nerwicach i psychozach.

Batman”, 3/97

    Za sprawą komiksów o Batmanie (czytałem też inne) wiele rzeczy było pierwszy raz w moim życiu. Pokazały mi one świat wartości odległych albo nieznanych i na pewno świat dorosłych. Można by opiewać pożytki płynące z czytania komiksów, oto więc one.

    1. Komiksy pobudzały i rozwijały moją wyobraźnię; stanowiły rozrywkę i ucieczkę od rzeczywistości lat 90. XX wieku. Mój kontakt z językiem angielskim ma swoje źródła właśnie tam i wtedy.

    2. Jako dziecko nie lubiłem czytać książek, a i mnie nikt ich nie czytał, komiksy zaś były moją bramą do czytelnictwa.

    3. Komiksy przybliżały mi tematy, do których jako człowieczek dziesięcio-, czternastoletni nie miałem dostępu: świat przestępczy, broń, narkotyki, więziennictwo, wykluczenie, sprawiedliwość, moralność, tożsamość, konflikty społeczne.

    4. Komiksy były moją inspiracją do tworzenia własnych historyjek, a Batman był moim bohaterem (co świetnie pamiętają moje Siostry). Pamiętam, że pierwszy raz spotkałem się wtedy z terminem recenzja, podejmowałem więc pierwsze próby napisania recenzji komiksu i listu do redakcji. 

    5. Fakt, że czytałem komiksy, powodował, że byłem częścią „elitarnej” społeczności, która ceni tę dziedzinę sztuki i ją rozumie. W ten sposób budowałem koleżeńskie relacje z rówieśnikami. 

    6. Wtedy w sposób nieświadomy byłem częścią tego, co się nazywa popkulturą. Dlatego po latach, gdy na studiach filologicznych prowadzący podejmowali to zagadnienie, łatwiej mi było je rozumieć.


    Przy okazji opowieści o poszukiwaniach Shondry i Drake’a poznajemy imię ulubionego rapera Bruce’a Wayne’a (nr 7/96). Jest nim Big Daddy Kane! Więc zatem toteż dlatego na zakończenie tego posta proponuję trochę muzyki do posłuchania, np. tutaj

ꆑ🎵