12.11.2023

„Nienasycenie” Stanisława Ignacego Witkiewicza. Po co tyle myśleć?

    Po Nienasycenie (1930) Stanisława Ignacego Witkiewicza sięgnąłem po przeczytaniu kilku jego zwariowanych dramatów z kolekcją bohaterów iście demonicznych. Ale i tutaj - w powieści - jest to, co u Witkacego odjechane. 



    Oto mamy młodzieniaszka Genezypa Kapena, zwanego Zypciem. Dokonuje się jego inicjacja w dorosłość: doświadczenia erotyczne, narkotyczne, morderstwo (i to niejedno), funkcja adiutanta głównodowodzącego armii. Poza tym Europę najeżdżają Chińczycy, a to wiąże się z końcem rasy białej i swoistą urawniłowką. Brrr, zgroza! Utwory Witkacego nigdy nie były… normalne.

    Poniżej próbka. Choć to raptem fragment, to przeczytanie go może nie należeć do najdogodniejszych doznań, bo wymaga niebywałego skupienia (a taka, zresztą, jest cała powieść: gęsto zapisana).



    Przypomniał mi się pewien stan psychiczny, w którym to stanie człowiek myśli, rozważa, rozważa i myśli, itd; itd. Ów nadmierne myślenie (overthinking) specjaliści nazywają paraliżem analitycznymNa przykład. Mam zadzwonić do przełożonego, aby poinformować, że nie nie będzie mnie w pracy, bom chory. Wzdrygam się, przekładam ten obowiązek, zastanawiam się, jak rzecz ująć w słowa. Albo szykuję się na spotkanie ze znajomymi jakimiś i myślę, jak to będzie – czy będę potrafił dopasować się do towarzystwa? Czy, gdy już się odezwę, nie zrobię z siebie głupka? Czy plotkować o mnie będą? Czy na spotkaniu będzie też XY, za którym nie przepadam? A przy okazji nurtuje mnie arcyistotna kwestia: jak się, do jasnej cholery, ubrać? Stodnie nie te. Te też nie. T-shirt ten czy ten? A może tamten?

    Myślę. Rozważam. Obawiam się. Mózg pracuje, minuty mijają. 

    Przy tej okazji przychodzi mi na myśl wysmakowany, modowy fragment z Lalki Prusa, gdy Stanisław Wokulski szykuje się do Łęckich na obiad. Odpowiednio wcześniej podano mu bieliznę, przyszedł fryzjer (bardzo przyjemny facet). A potem:


Rozdz. W jaki sposób duszę ludzką szarpie namiętność, a w jaki rozsądek

    Szczęśliwie dla psychiki Wokulskiego podjęcie decyzji, w co się ubrać, nie trwa długo. Sprawa wyboru nie jest nie do przejścia; frak - i już! (Aczkolwiek, aby być uczciwym, trzeba powiedzieć, że kto jak kto, ale Wokulski cierpi na paraliż analityczny. Przyczyną, źródłem, skutkiem, celem, wszystkim jest Izabela Łęcka, oczywiście. Nawet gdy o niej nie myśli, to myśli o niej).

🩲✂️🎩

    Myślę o Nienasyceniu. Zamieszczony fragment zawiera kilka wątków: księżna w wyobraźni, nieprzyzwoite szkice w bibliotece, symbolika koncentrycznych kółek, brak rozwiązania problemu, przyśniony sen, ciekawość i egzamin, głos w otchłani bezosobowego wzroku. Interesujący jest ten metafizyczny ciąg rozważań nt. przeszłości, jaki snuje się w głowie Zypcia, ponieważ wlecze się on i wlecze i właściwie nic z tego faktu nie wynika, do niczego nie zmierza, nic nie przynosi. A cała ta metafizyczna namiętność kończy się rozbrajającą deklaracją: „I czy warto wszystko to przeżywać i wgłębiać się w to i rozbebeszać (...)”. Oto metafizyczna odpowiedź na problem nadmiernego myślenia! Mnie bawi. Mnie urzeka. Do mnie przemawia. 

    Tymczasem okazało się, że spotkanie w gronie znajomych było cacane! Świetnie spędziłem czas. Życzliwość z ludzi biła i nikt nie śmiał się ze mnie. W dodatku XY nie pojawił się, bo to i tamto. I tak właśnie w życiu często bywa: nie dzieje się tak, jak uprzednio się rozmyślało, rozkminiało, wierciło. I nawet w dalszym ciągu perypetii Wokulskiego, który udał się na obiad, nie było tak, jak zakładałby czytelnik Lalki, a zapewne i sam zaproszony. Bo nie wiadomo dlaczego, „w przystępie jakiejś żakowskiej radości postanowił robić błędy przy stole”, szokując tym samym pannę Florentynę, Izabelę i jej ojca. Spodziewałby się ktoś?

🙈♨️

    Tak rozbawiony mówię: uważaj, gdy dużo myślisz, bo z tego myślenia możesz urodzić filozofię. I mówię jeszcze, że nie jest moim postanowieniem podchodzenie do overthinking z pozycji klęcznej. Ja raczej chcę to zjawisko… obśmiewać, jak to czynił w pamiętnej scenie „frak czy surdut” Staś Wokulski. Chcę mieć do niego dystans i stosunek lekki, gdyż po prostu nie warto tego „przeżywać i wgłębiać się w to i rozbebeszać”, jak podpowiada Witkacy. Na marginesie zaś i w przedostatnim zdaniu dodam: nie znam chyba człowieka, który nie znałby rzeczonego stanu, ów paraliżu analitycznego. Chociaż nie wiem, nigdy o tym nie myślałem.


    Na podstawie powieści Nienasycenie Stanisława Ignacego Witkiewicza powstał film (2003) pod takim samym tytułem w reż. Wiktora Grodeckiego; tutaj fragment.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz