Na południe od Brazos (1985) Larry'ego McMurtry'ego. Powieść, o której wiedziałem już w trakcie czytania, a potwierdzenie znalazłem po przeczytaniu, że będzie jednym z najlepszych doświadczeń czytelniczych w moim życiu. Było epicko i z rozmachem, a przeczytanie 839 stron tego westernu (+ posłowie Michała Stanka) zajęło mi 19 dni. Jej lektura dostarczyła mi mnóstwa wzruszeń i skłoniła do zanotowania kilku refleksji.
![]() |
| Drugie wydanie polskie ukazało się w 2017 r. / Wydawnictwo Vesper, przeł, Michał Kłobukowski |
VII
Swoimi wrażeniami z lektury dzieliłem się na InstaStories (asystent_literatury to ja: https://www.instagram.com/asystent_literatury?igsh=MTZwbG82czB6YzRlMg==). Potem zmontowałem z nich kompilację pt. „Na południe od Brazos w instagramowym ujęciu 🤠🐎🐄” i wrzuciłem na swój prywatny kanał na YouTube: https://www.youtube.com/watch?v=2OUw7n-Ml7g. Więc jeśli zaraz tam zajrzysz, obejrzysz, to zostaw ślad w postaci lajka.
VI
O czym – w największym skrócie – jest ta opowieść? Jak opisuje Filmweb):
„Dwaj emerytowani szeryfowie z Teksasu, Gus McRae i Woodrow Call, są zadowoleni na myśl o spędzeniu reszty swoich dni w małym teksańskim miasteczku Lonesome Dove. Ich dawny przyjaciel Jake przyjeżdża do miasta i opowiada im o niesamowitych możliwościach dla ranczerów bydła w Montanie. Zachęcony tym Call namawia Gusa i wielu innych mieszkańców do wyruszenia na niebezpieczny spęd bydła do Montany. Gus ma jednak ukryty cel: jego dawna ukochana mieszka teraz w Nebrasce i liczy, że dostanie od niej drugą szansę. Wraz z czasem trwania wyprawy nabiera epickich rozmiarów, ostatecznie stając się prawdopodobnie najważniejszym wydarzeniem w życiu wszystkich uczestników”.
W powieści tej mamy całą plejadą bohaterów 2-, 3-planowych, całe dziesiątki postaci. A jednak ich losy nie układają się w nić powiązań chaotycznych. Służą one raczej utrwaleniu, upamiętnieniu świata Dzikiego Zachodu, tj. lat 70/80. XIX wieku (mniej więcej wtedy - z przewagą na więcej - dzieje się akcja). Przyznam, że od pierwszych stron nie przypadł mi do gustu Jake Spoon, nie polubiłem go. A przecież za jego sprawą 2600 sztuk bydła i kilkunastu kowbojów (+ jedna kobieta) pokonują trasę liczącą ok. 3 tys. mil, czyli ok. 4800 km; przez Spoona Siny Kaczor porywa wspomnianą w nawiasie kobietę. Za to polubiłem:
🤠 Gusa i jego 2 wędrujące z tabunem błękitne świnie (wiecie, że zwierzęta te umieją pływać?). Lubię go za to, że jest ucieleśnieniem życia; kimś, kto ma władanie nad swoim życiem; kto jest decyzyjny.
🤠 17-letniego Newta, który pomału staje się mężczyzną, a i pragnie zrozumieć, kto jest jego ojcem.
🤠 Murzyna Deetsa.
🤠 meksykańskiego kucharza Po Campo, który przygotował smażone pasikoniki maczane w melasie (str. 367);
🤠 szeryfa July Johnsona i jego zastępcę Roscoe Browna;
🤠 Zwey’a - łowcę bizonów (tak, zżyłem się z nim).
👩🏻🦰 Wyraziste są postacie kobiece; aż można się zakochać. W pięknej Lorenie Wood marzącej o wydostaniu się z Lonesome Dove, kochają się niemal wszyscy kowboje, a ona przecież marzy o tym, by zmienić swoje życie.
👩🏻 Elmira - przypominała mi nieco bohaterkę Światłości w sierpniu W. Faulknera.
👩🏻 Klara Allen - kobieta mocno doświadczona przez życie. Wątek miłosny z jej udziałem to jeden z bardziej wzruszających, najpiękniejszych, jakie znam. Och, wzruszające było spotkanie po latach jej i Gusa.
👧 Mam przed oczami Janey - dziewczynkę, która celnie rzucała kamieniami.
To, co w powieści rzuca się w oczy, to śmierć. Nieanonimowych, istotnych bohaterów, których uśmiercił autor, mamy w tej powieści ok. 20!
V
🐖🐖 Pierwsze zdanie Na południe od Brazos brzmi: „Kiedy Augustus wyszedł na ganek, błękitne świnie właśnie pożerały grzechotnika”. Wędrówkę wieprzków można śledzić na stronach m.in.: 304, 479, 499, 500, 502, 698, 723, 738, 808.
🐂 Wędrówka brązowo-czerwono-białego (tęczowego) byka przybłędy z Teksasu: 213, 264,351, 457, 616, 697, 705, 717, 720, 723-725, 759, 792, 819.
❗ O szaleństwie, samobójstwie, chorobach psychicznych wspomina się na str.: 340, 410, 421, 492, 580, 810.
🤭 Na tych zaś stronach znajdują się… błędy (błędy językowe, których nie wyłapała korekta): 430, 561, 708, 831. Jest ich więcej, ograniczyłam się do tych, bo kilku innych nie zanotowałem 🙄
IV
Na podstawie powieści w 1989 r. powstał 4-częściowy serial (2 Złote Globy, 7 Emmy Awards) w reżyserii Simona Wincera, z głównymi rolami Roberta Duvalla i Tommy'ego Lee Jonesa. Jest on dostępny na YouTube:
cz. 1 Wyprawa: https://www.youtube.com/watch?v=b-LpuPjZpBI
cz. 2 Na szlaku: https://www.youtube.com/watch?v=wjoWiUsMEfU
cz. 3 Równiny: https://www.youtube.com/watch?v=m6YEy_yi58c
cz. 4 Powrót: https://www.youtube.com/watch?v=ZaOB1nOZsgk
III
Z powieścią tą wiąże się… smak papierosów. Bowiem dzień, w którym zacząłem ją czytać, był ostatnim dniem, kiedy zapaliłem papierosa. Z deklaracji tej nie wynika, że kto czyta prozę McMurty’ego, ten rzuca nałóg 🤪. Tamtego dnia było tak, że kupiłem niebieskie Rothmansy – czyli tanie fajki – które sponiewierały mnie tak (straszny ból głowy), że odechciało mi się tytoniu. Zaraz minie miesiąc... 👍
I powtóre, z powieścią tą wiąże się fakt mojego uczestnictwa w rocznym kursie, w którym właśnie biorę udział, a który powoli dobiega końca, i – to, co ważniejsze – kilkunastu innych osób z całej Polski. Widzę ich twarze w okienkach Zooma i pasję, z jaką opowiadają o swoich… pasjach. Są to ludzie wrażliwi i dzielni, bogatsi o wiedzę i doświadczenie. My wszyscy chcemy służyć pomocą innym, wspierać tych, co są po drugiej stronie lustra i udowadniać, że można jakoś funkcjonować.
II
Po przeczytaniu Na południe od Brazos przez kolejne dni chodziłam z głową pełną przemyśleń, wspomnień, uroku. Czasami jest tak, że po dobrej powieści z trudem wracam do świata realnego. Tak było po Chłopach Reymonta, Potopie Sienkiewicza, Lalce Prusa, Sadze o wiedźminie Sapkowskiego, Serce to samotny myśliwy Carson McCullers, Pannie Nikt Tryzny. Tak było i po Brazos. Więc gdy tylko zaistniała okazja pojechać do Biblioteki Śląskiej, aby wypożyczyć Ulice Laredo, zrobiłem to natychmiast. To natychmiast było właśnie dzisiaj (12 kwietnia 2024)! Okazało się nawet, że wypożyczyłem tę powieść jako pierwszy czytelnik.
Larry McMurtry napisał bowiem tetralogię o Dzikim (Starym) Zachodzie: Szlak Umrzyka, Księżyc Komanczów (tej powieści Wydawnictwo Vesper jeszcze nie wprowadziło na polski rynek), Na południe od Brazos, Ulice Laredo.
I
🐻🐂 Z wielością bohaterów wiąże się wielość i niesamowitość wątków: krowy, które przewodzą pioruny; chmara pasikoników; gangrena; pojedynek niedźwiedzia grizzly z bykiem. Ten ostatni wątek, przyznam, był impulsem ostatecznym, dla którego sięgnąłem po Na południe od Brazos. Usłyszałem o nim - o tym wątku - oglądając rekomendacje książkowe na kanale Awantury Literackie i Historyczne, tutaj link (polecam!): https://www.youtube.com/watch?v=w08ERF4XMNE&t=652s.
Przyznam też, że trzymałem kciuki za teksańskiego buhaja, ale jak się skończył pojedynek? - nie zdradzę!
Z wielością bohaterów i wątków wiąże się to, że western ten jest również powieścią przygodową i powieścią drogi. A droga jest życiem i jest w niej wszystko: skwar i brak wody, kłębowisko mokasynów, śmierć, Indianie, narodziny i śmierć, nadzieja i honor, marzenia i przemijanie, decyzje i ich skutki, tęsknota za człowiekiem, życiowe wybory, ojcostwo, dojrzewanie, relacje mężczyzna-kobieta, ucieczka w życie, honor i autorytet, męskość i kobiecość, pamięć i tożsamość, nadzieja i odwaga, wzruszenie i podporządkowanie. Wszystko to powoduje, że Na południe od Brazos (a Brazos to rzeka w Teksasie) Larry’ego McMurtry’ego porywa, zaskakuje, wzrusza, boli, daje nadzieję, stawia pytania, rozstrzyga dylematy, bawi, wciąga bez reszty. Jest to przepiękna opowieść o ostatnich kowbojach mijającego świata, kurczącej się przestrzeni i przedsionku starości.
Z całego ❤ polecam!
